Paloma
Kumpelka Właścicielki
Dołączył: 06 Paź 2008
Posty: 25
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: z mrocznych otchłani..
|
Wysłany: Wto 13:25, 23 Gru 2008 Temat postu: Zimowy teren - 23 grudnia 2008 |
|
|
Przyszłam do boksu Mirka i przywitawszy się, zaczęłam szczotkować łogra. Koń, był strasznie zaciekawiony wszystkim i jakby nieco.. pobudzony? No nic, po wyczyszczeniu go, natłuściłam nogi i kopyta olejkiem. Następnie założyłam ogłowie bez nachrapnika i ruszyliśmy na zewnątrz. Śniegu było ze 20 cm. Jest tak pięknie, biało i mróz w twarz szczypie.. mmm.. . Ogierowi z chrap wydostaje się biała puszysta para, a sam ogier zadziera dumnie głowę do góry. Trochę czasu i trudu zajęło mi dostanie się na jego grzbiet, bez siodła. Ale gdy tylko go dosiadłam i poczułam jego puszystą sierść pod tyłkiem radość była ogromna. Lekka łydeczka i już stępujemy w stronę lasu. Ogier obniżył głowę i wydłużył szyję, odprężając się i pochrapując co chwila. Jechaliśmy wzdłuż ogrodzenia padoku, gdy dogalopował do nas Herki. Zatrzymałam się, poklepałam karego i pozwoliłam obu ogierom zajrzeć sobie w chrapy. Znów ruszyliśmy a Herki z nami. Przy końcu, gdy już odjechaliśmy, karus stał przy barierce, zarżał i ruszył dookoła padoku pełnym galopem, wykonując wiele baranków i innych harcy.
Przy wjeździe do lasu dałam lekką łydkę Siwemu i zakłusowaliśmy. Wodze luźne, wręcz zwisają po bokach szyi a ogier idzie zganaszowany i podstawiony. Sam z siebie. Jedynie, co jakiś czasu obniżał maksymalnie głowę ciągnąc chrapy po śniegu. W wyniku czego miał cały pyszczek unorany od śniegu. Wyjechaliśmy na jakąś dziwną ścieżkę, usłaną powalonymi drzewami. Kłody idealne na cross, tyle że przecież jest zima. Choć nie jest ślisko, wolałam nie ryzykować. Przeszłam do stępa a ogier kłody miał przejść. A więc delikanie. I sru! Ogier przeszkoczył kłodę i ruszył galopem przed siebie. Pełnym, szybkim galopem. Rzucając głową radośnie na boki skakał kłody jedną za drugą. A ja nawet nie zdążyłam nabrać kontaktu. Więc wodze latały luzem po bokach. Wyjechaliśmy na brzeg lasu. Pełno ludzi, wszyscy pełni radości rzucają się śnieżkami, czuje się klimat świąt.. I tu ogier dał popis. Ruszył galopem takim, jakby był na torze. Aby latałam na jego grzbiecie modląc się, by nie spaść. Nie mogłam go zatrzymać ani dosiadem ani wodzami, które udało mi się zebrać. Po chwili Mirandus sam przeszedł do kłusa, idealnie się zebrał i zganaszował. Zrobiliśmy kilka kółek i ósemek. Ogier reagował świetnie na pomoce, robił bardzo dobre okręgi. Przejechaliśmy kłusem przez most i za mostem dałam mu łydkę i znów zagalopowaliśmy. Tym razem w zebraniu, na kontakcie i z tempem wolniejszym niż poprzednio. Okrążyliśmy jezioro i znów, za pomocą dosiadu, zmusiłam Mirka by przeszedł do kłusa. I tak kłusem skierowaliśmy się w stronę stajni. Przy padoku przywitała nas tym razem Sparta (pewnie Big sprowadziła Herka do stajni a wyprowadziła klaczke) radośnie podgalopowując, rzucając łebkiem i wierzgając radośnie. Tymczasem my przeszliśmy do stępa i przed stajnią zatrzymaliśmy się. Przywiązałam ogiera do barierki i wzięłam z padoku Spartę i zaprowadziłam do stajni (żeby odpoczęła bo potem z nią jadę w teren ) wróciłam do Siwka, zdjęłam mu ogłowie i wypuściłam na padok. Ruszył galopem, świetnie się przy tym prezentując. Energicznie i z gracją. Zaczął wierzgać, rzucać się.. Śnieg aby leciał na jego grzbiet, gdy ten, wręcz tańczył..
Post został pochwalony 0 razy
|
|